czwartek, 29 listopada 2012

Rozdział 7



 Jeśli pod tym rozdziałem będzie max. 3 komentarze a nawet 2 to dam następny rozdział

-  Z PERSPEKTYWY SAM –

Obudziło mnie skrzypienie drzwi, tak to ten sam dzwięk na który ja i Harry zawsze zmienialiśmy temat rozmowy kiedy byłam u niego w pokoju. Gemma zawsze była ciekawska. Moje rozmyślenia przerwała Gemma, która wskoczyła na łóżko i skakała po nim i przy okazji po mnie zachowując się jak 5 letnie dziecko.
G- Wstawaj, wstawaj śpiąca królewno
S- Gemma, błagam cię daj mi pospać przecież jest dopiero 9:00
G- Dopiero? Kobieto o 11 podjeżdżają po nas chłopaki, zapomniałaś?
OMG! Zapomniałam, zeskoczyłam jak najszybciej z łóżka zrzucając przy tym Gemme i pobiegłam do łazienki. Ubrałam się w to:



I zaczęłam się pakować. W moim pokoju cały czas siedziała Gemma i się patrzyła.
S- A ty co tak paczysz? Nie pakujesz się?
G- Ja moja droga wstaje wcześnie i już się spakowałam.
S- Mogłam się tego domyśleć, a tak poza tym dlaczego ja się dałam na to namówić!
G- Bo 1) Nie chcesz marnować  końca wakacji 2) Spędzisz czas ze mną i się wyluzujesz przed studiami 3) Poznasz bliżej tych 5 szaleńców, sorry 4, bo Harrego już znasz i po 4) Odnowisz relacje z Harrym. A teraz nie marudź tylko się szykuj, bo za 30 minut będą chłopcy.
Po tym Gemma wyszła z pokoju zostawiając mnie samą.
Byłam już spakowana, ale nie zeszłam na dół. Byłam cały czas w pokoju Hazzy i myślałam czy to dobrze, że z nimi tam jadę. Nagle usłyszałam klakson i trzaśnięcie drzwiami wejściowymi. I krzyk: Jesteśmy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie mógł należeć do nikogo innego jak tylko do NIEGO. I nagle drzwi do „mojego pokoju” z hukiem się otworzyły, a w nich stała Gemma.
G- Wyłaź!!!!!!!!!!! Chłopcy już są
S- Wiem, że są przecież Hazza ciszej krzyczeć nie może
Wstałam z łóżka, wziełam walizkę i zeszłam na dół.
S- Cześć chłopcy!
L,H- Cześć Sam!
H- Gotowa?
S- Tak, gotowa. A na ile my tam jedziemy?
H- Będziemy tam do końca wakacji. Wrócimy 28 sierpnia, bo 29 Liam ma urodziny i musimy mu je jakoś urządzić.
S- Aha, a apropo gdzie reszta?
L- Pojechali z Liamem i pewnie już są na miejscu. Wy jedziecie z nami. Cieszysz się?
G- Pewnie, że się cieszy
H- No nareszcie, co tak długo? Byłaś w łazience tak długo jak Zayn kiedy układa sobie włosy.
G- Oj zamknij się braciszku. Możemy iść?
Chłopaki wzięli nasze walizki i zanieśli do samochodu. W samochodzie Lou prowadził, Hazza siedział obok niego, a my z Gemmą siedziałyśmy z tyłu. Podczas jazdy Lou puścił radio po czym razem z Hazza zaczęli śpiewać. Musze przyznać, że głosy mają niezłe. Mówie o Lou, bo Harrego już słyszałam. Pamiętam jak u niego w pokoju kiedyś on opierał się o ściane siedząc na łóżku, a ja miałam głowe na jego kolanach i śpiewaliśmy różne piosenki. Najlepiej wychodziła nam piosenka Nelly – Just a dream. Nie zapomne tych czasów.
Po śpiewaniu chłopaki zaczęli się wygłupiać i w ogóle, przez co ja się rozluźniłam i ich jeszcze bardziej ich polubiłam i droga szybko nam minęła.
Gdy dojechaliśmy moim oczom ukazał się przepiękny domek

G- He He masz taką samą minę jak wtedy gdy zobaczyłaś dom chłopaków.
H- Podoba ci się Sam?
S- Żartujesz sobie? On jest przepiękny, nie wiem skąd macie na to kase, ale domek śliczny.
Z- O choćcie do nas, bo Niall wszystko zje a, zaraz bedzimy robić ognisko.
H- Zaraz będziemy, tylko pokażemy dziewczynom pokoje.
Harry zaprowadził nas na góre i pokazał pokoje. Miałam pokój naprzeciwko Harrego, po prawej miałam Gemme, a po lewej Louisa. Pokój wyglądał tak

H- Jak ci się podoba?
S- Śliczny
H- A zapomniał bym. To chyba twoje.. – pokazał mi bransoletke 

 którą kiedyś od niego dostałam, ale wtedy kiedy się pokłóciliśmy zerwałam ją i rzuciłam nią w Harrego.
S- Jejku Harry ty ją jeszcze masz? Przez ciebie mam teraz wyrzuty sumienia, że wtedy tak  zrobiłam.
H- No pewnie, że ją mam. Nie wyrzuciłbym jej nigdy. Zawsze wiedziałem, że kiedyś ci ją oddam. A tym co się wtedy wydarzyło nie przejmuj się, to też była moja wina. Przepraszam.
Może być tak jak dawniej?
S- Nie przepraszaj- wziełam bransoletke, założyłam ją na ręke i z całej siły przytuliłam Harrego
H- To chyba znaczy tak
S- Oczywiście, choć na dół, bo pewnie już rozpalają ognisko – i pociągnęłam Harrego za rękę
Weszliśmy do kuchni w której była Gemma i Louis. Spojrzeli się na nas z pytającym wzrokiem, a ja kompletnie zapomniałam, że trzymamy się z Harrym za ręke. I natychmiast się puściliśmy. Podeszłam do Gemmy, a Harry i Louis poszli rozpalać ognisko, bo Zayn nie mógł dać sobie z tym rady.
G- Widze, że wszystko wróciło do normy
S- Tak i wiesz co?
G- No
S- Ciesze się i brakowało mi was
G- Z pewnością mogę to powiedzieć w liczbie mnogiej: Nam ciebie też – po czym uścisnęłyśmy się i postanowiłyśmy iść do chłopaków na ognisko

- W TYM SAMYM CZASIE Z PERSPEKTYWY CHŁOPAKÓW –

L – Udało się?
H- Tak, nawet nie wiesz jak się ciesze. Nie wyjaśniliśmy sobie wszystkiego, ale uznaliśmy, że o tym zapomnimy i będzie jak dawniej
L- To się ciesze, planujesz coś jeszcze w związku z Sam?
H- Na razie chce tylko aby nasze dawne relacje odżyły, a póżniej się zobaczy
L- Ok, pamiętaj, że jak coś to możesz na mnie liczyć
H- Jasne Louis nie zapomne
L- A teraz choć do Zayna, bo biedak nie może sobie poradzić z tym ogniskiem

L- Zayn jesteś facetem i z rozpaleniem ogniska nie możesz sobie poradzić? Zobacz siedzą tu dwie śliczne dziewczyny, którym jest zimno, a ty ogniska nie możesz rozpalić?
Z- Nie moja wina
L- Jasne, zostaw to ja to zrobię, idź lepiej zobaczyć co z jedzeniem, bo zaraz może go nie być, bo Niall się tam kręci

- Z PERSPEKTYWY SAM –

Siedziałyśmy z Gemmą na ławce przy ognisku i patrzyłyśmy jak Zayn nie daje rady. Zastąpił go Louis, który po ok. 3 min. rozpalił ognisko, ale miał racje, pomimo tego, że jest sierpień i lato to było mi zimno, a miałam na sobie bluzke z krótkim rękawem i nie chciało mi się iść do domu na góre po bluze. Nagle poczułam jak ktoś wkłada mi na ramiona fioletową bluzę..
H- Pomyślałem, że zmarzłaś
S- Oh Harry jak ty mnie dobrze znasz, masz racje zimno mi troche. Dziękuje, ale teraz tobie będzie zimno
H- O mnie się nie martw nie pamiętasz, że jestem gorący??????
Po jego ostatnich słowach wybuchneliśmy śmiechem, a ja założyłam bluze od Harrego. Zawsze ją uwielbiałam, pomimo tego, że była na mnie za duża zawsze mu ją zabierałam jak mi było zimno…


4 komentarze:

  1. Świetnie piszesz! :*
    Napewno jeszcze tutaj zajrzę!<3
    Dodawaj szybko kolejny!^^
    Zapraszam także na mojego bloga:
    http://hello-in-my-world.blogspot.com/
    Mam nadzieje że wpadniesz i ci się spodoba;d

    OdpowiedzUsuń
  2. Super jak zawsze ;)
    Czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń