poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 1

 I znów nadszedł ten dzień, dzień, którego nienawidzę najbardziej na świecie - pierwszy dzień szkoły. Dlaczego tak bardzo nienawidzę wracać do tego budynku? Bo to uświadamia mi jak bardzo jestem
samotna. W tym roku szkolny jest jeden plus - mój brat. Razem ze swoim kumplem Harrym, którego z całej ich paczki najbardziej nie trawię, przenoszą się do mojej szkoły, a ponieważ nie zdali w tamtej szkole to teraz będą chodzić do równoległej klasy. Dlaczego nie lubię Harry'ego? Bo on mnie nie lubi, proste. Pali, pije, przeklina i jest dosyć pewny siebie, po prostu nie przypadł mi do gustu, fakt jest przystojny, ale już go trochę znam - od dobrych kilku lat - zalicza dziewczyny i razem z moim bratem chodzi na imprezy, brakuje tylko żeby ćpał. Całe szczęście, że tego nie robi, ale boję się o Iana, boje się, że przy Harrym się zmieni, racje, że znają się kilka lat i nic takiego się nie stało, ale to mój brat - mam prawo.
Spojrzałam ostatni raz na swoje odbicie w lustrze i zabrałam z łóżka torbę, w której miałam nie tylko zeszyty, ale i iPoda ze słuchawkami i książkę "Igrzyska Śmierci". Tylko te dwie rzeczy pomagają mi przetrwać szkole godziny. Mojego brata nie było już w domu, po tym jak mnie obudził i zrobił mi śniadanie wybył do szkoły mówiąc, że musi pokazać kto tu teraz będzie rządzić. Sama nie wiem czy byłabym zadowolona z rządów mojego brata i tego pudla, ale na pewno byłoby lepiej niż jest teraz. Teraz całą szkołą rządzi drużyna futbolowa, a raczej jej kapitan i gwiazda - Louis Tomlinson. Najbardziej zadufany w sobie, pewny siebie i arogancki człowiek jaki chodził po ziemi.
Włożyłam słuchawki w uszy równocześnie zamykając drzwi od domu, po chwili kiedy szłam chodnikiem do najgorszego miejsca na ziemi, a z mojego iPoda popłynęły pierwsze dźwięki Avicii - Wake me up. Po ok.20 minutach moim oczom ukazał się budynek szkoły. Nagle wszystko, cały strach, stres zaczęło dawać o sobie znać. Moje serce zaczęło szybciej pić, a brzuch zaczął mnie boleć - zawsze tak jest. Na terenie przed szkołą było już wielu uczniów, nienawidziłam słuchać jak streszczają sobie wakacje, jedni mówią ile dziewczyn zaliczyli, a drudzy ile wypili. A ja? Co ja mam powiedzieć? O czym? O ilości przeczytanych książek? Wyśmiali by mnie, chociaż i tak, nikt mnie nie lubi i jestem pośmiewiskiem. Dlaczego? Bo jestem spokojna i nie gram na takich samych falach co oni, proste. Obrywa mi się za mój własny charakter.
Nie wyjmując słuchawek z uszu, zaczęłam kroczyć chodnikiem prowadzącym do drzwi wejściowych, czułam na sobie spojrzenia wielu uczniów, chciałam zniknąć i nigdy się nie pojawić. Kiedy dotarłam do drzwi mój strach wzmógł się, teraz może byś tylko gorzej. W środku podeszłam do swojej szafki i wpisałam kod. Cały czas słuchałam muzyki, co choć na chwilę pomogło mi zapomnieć gdzie jestem.
Ale ta chwila zapomnienia nie trwała długo, ponieważ w najmniej oczekiwanym przeze mnie momencie ktoś z impetem zamknął moją szafkę. Podskoczyłam i z trudem powstrzymałam pisk. Spojrzałam na mojego prześladowcę - Louis William Tomlinson, a jakże by inaczej! Poziom mojego strach się podniósł, a puls wskoczył chyba na 300.
- No proszę, proszę Sophia fajtłapa Morris we własnej osobie, A ja już myślałem, że zaczytałaś i zanudziłaś się na śmierć kujonko. Już nawet zacząłem zbierać na wieniec, ale potem stwierdziłem, że wystarczą chwasty z ogródka - zaśmiał się swoim szyderczym głosem, a jego kumple mu zawtórowali.
Na przykre słowa zawsze reagowałam tak samo, tym razem też tak było. W moich oczach zaczęły gromadzić się łzy, byłam mało odporna na krytykę, zawsze to Ian mi pomagał, ale tym razem nigdzie go nie było, postanowiłam, że nie mogę mu dać tej satysfakcji, dlatego zdusiłam cierpienie, zacisnęłam oczy i dłonie w pięści by ochłonąć. Podniosłam wzrok by na niego spojrzeć, stał tak i patrzyła na mnie z wyższością z tym swoim durnym uśmieszkiem. Oparł się o moją szafkę i czekał na to aż mu coś odpowiem, ale ja zawsze miałam z tym trudności, byłam zbyt zestresowana, czyli jednak będzie miał satysfakcję i kolejną wygraną nade mną. Złapałam swoją torbę i szybkim krokiem od niego odeszłam z trudem powstrzymując łzy, w oddali słyszałam jego śmiech.
Usiadłam pod klasom i już nie potrafiłam dusić w sobie cierpienia. Podkurczyłam nogi, a z moich oczu zaczęły powoli uwalniać się łzy, spływając po policzkach, aż w końcu skapywały na moje nogi. Zaczęłam przeszukiwać moją torbę w poszukiwaniu słuchawek z iPodem, by choć na chwilę zapomnieć. Nie mogłam ich nigdzie znaleźć, a byłam pewna, że jeszcze kilka minut temu je miałam. Podniosłam wzrok i go natychmiastowo zatrzymałam, kiedy usłyszałam jego śmiech. Stał razem ze swoją świtą i bawił się moim iPodem. W ty momencie nie wiedziałam co myśleć ani robić, muzyka to część mnie. Co ja teraz zrobią? Jak nawet podejdę to on mnie wyśmieje, a ja nie wyduszę z siebie słowa. To był mój koniec..... Zadzwonił dzwonek, wszyscy zaczęli wchodzić do klasy. Usidłam w przedostatniej ławce od okna. Uwielbiałam to miejsce, nie rzucałam się w oczy, a czasami uciekałam myślami i mogłam spokojnie oglądać to co się dzieje za oknem. Nauczycielka miała zamykać drzwi kiedy pan wielki i szanowny wszedł do klasy. Rozejrzał się po klasie i kiedy zauważył wolną ławkę za mną, uśmiechnął się, a ja zaczęłam przeklinać ten dzień. Ruszył w moją stronę i juz po chwili siedział w ławce za mną. Przez pierwsze kilka minut lekcji było dobrze, ale kiedy nauczycielka musiała wyjść, znów się zaczęło. Tomlinson co chwila mi dogadywał, wyzywał i śmiał się. Próbowałam go ignorować, ale moja słabość dała o sobie znać. Kiedy zaczął wieżdżać na moich rodziców - miałam dość. Chwyciłam swoją torbę i wybiegłam z klasy, nienawidziłam go, nienawidziłam siebie i wszystkiego wokoło. Nie mogłam zapanować nad łzami, biegłam korytarzem z zamiarem opuszczenia tego przeklętego miejsca, ale w pewnym momencie na kogoś wpadłam. Powiedziałam ciche, zaduszone przez płacz przepraszam i chciałam pobiec dalej, ale ten ktoś chwycił mnie za ramię i przygarnął do siebie....


.......................................................................................................................................
Hej! Witam was w nowym opowiadaniu i nowym roku szkolnym, jak tam u was? Jak było na rozpoczęciu? Ja poszłam do nowej szkoły - 1 technikum i mam 35 osób w klasie, a w tym tylko 12 dziewczyn, czaicie? Jutro kończe lekcje o 16.50 to istny koszmar! Ale dosyć o mnie. Jak wam sie podoba rozdział? Jak myślicie na kogo wpadła Sophie? Jak na razie nic takiego się nie dzieję, ale obiecuję, że już niedługo. Liczę na wasze komentarze.
Dziękuje i pozdrawiam
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
KOMENTUJCIE, DLA WAS TO CHWILA, A DLA MNIE WIELKA MOTYWACJA
Za wszelkie błędy przepraszam

21 komentarzy:

  1. Świetny. Czekam na dalszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cuudowny!
    Ciekawe kto ją przytulił! :D
    Czekam na next! <3
    ~Olka

    OdpowiedzUsuń
  3. O bosz!!!
    To jest świetne! :D
    Ja chcę więcej i więcej! Naprawdę fajnie się zaczyna i intryguje mnie ta cała opowieść...
    Ech, szkoła... Mam tak do dupy ułożony plan, że kończę lekcję w pobliżu 16:00, a to dopiero gimnazjum...
    Nienawidzę nauczyciela, który to układał! Po prostu mnie coś trafia!
    I jeszcze jutro... Pełno nowych nauczycieli i tak dalej... Egzaminy i różne sprawy.
    Mam dość :D
    Dobra, nie będę już o tym mówić :)
    Mam nadzieję, że jak już zaczniemy przyzwyczajać się do nowej sytuacji to dodasz jakiś rozdział ;)
    Będę czekać ile tylko będzie trzeba ;)
    Pozdrawiam i życzę jutro wytrwałości! :*
    Buziaki, kochana!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja myślę, że na Harry'ego? Możliwe ;)
    Rozdział zajebisty i możesz na mnie liczyć, z tym, że będę czytać i na stówkę komentować ! ;)
    Czekam na następny rozdział ;*** <3
    Ps. Na jaki profil poszłaś do technikum?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooooooooooooooooooo super to chyba Harry;)

    OdpowiedzUsuń
  6. jesteś w technikum i robisz takie błędy? WOW :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy jest takim Einsteinem jak ty

      Usuń
  7. O Boże ! Szkoła nawet się dobrze nie zaczęła a ja już mam jej dość. Jeszcze w tym roku kończę gimnazjum i wgl. Masa nowych nauczycieli, a mi trafili się najgorsze "kosy" ;/
    Rozdział Super ! Nie mogę się doczekać następnego :)) Normalnie już wczułam się w główną bohaterkę. Zakładam że spotkała albo swojego brata albo Harrego i szczerzę mówiąc nie wiem, którego bym wolała chyba brata i żeby tak porządnie nakopał Tomlinsonowi !!!!!!! Więc będę chyba codziennie sprawdzać czy dodałaś rozdział.
    Buziaczki i pisz pisz pisz <3333

    OdpowiedzUsuń
  8. Oou pewnie na Harrego :3 ja już mam dosyć szkoły a nawet się nie zaczeła, chujowo>_<
    Życzeeny i mam nadzieje że szybko pojawi sie kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział jest świetny. Myślę ze Sophia wpadła na Iana bo przecież Harry nie lubi jej więc raczej by jej nie przytuli a brat tak. Pisz szybko i czekam na jest.

    OdpowiedzUsuń
  10. świeeetny. <3
    Bardzo mis się podoba i strasznie mnie zaciekawiło to opowiadanie. <333
    Harry ? < 3

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. 2 rozdział powinien być jutro, postaram się go dodać, chociaż nie gwarantuję, bo idę na This is us i nie wiem kiedy wrócę :( A w niedzielę jadę do Warszawy, więc jak nie jutro to dodam w poniedziałek, obiecuje :)

      Usuń
  12. Fajny, pisz dalej! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział:))

    OdpowiedzUsuń
  14. GEnialnie piszesz ! ;D
    Rozdział jest normalnie extra ! ;d
    kocham to opowiadanie ;D
    ja chcę więcej ! ;D
    ooo no już nie mogę się doczekac nn ! ;D
    ♥♥♥
    http://justgivemeafreelove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń